Rodzina już się od rana szykuje

Białą koszulę nakłada wujek
Matka szoruje nogi i łokcie
Babcia już pięknie maluje paznokcie

Bo po rosole, zawsze w niedzielę
Gdy proboszcz skończy sumę w kościele
Nie do teatru, ani do kina
Lecz do marketu rusza rodzina

I tak co tydzień, tak co niedzielę

Ojciec przy kasie walczy z portfelem
Nowa rozrywka, dzień pełen wrażeń
Bo hipermarket to świat ich marzeń

>Tu kupisz radio, tam starą dędkę
Tu elektryczny spławik i wędkę
Tu są za darmo fajne balony
Obniżka duża na kalesony

A przy nabiale z "Klanu" aktorzy
Mogą na serku autograf złożyć
Głośno pikają kreskowe kody
Kto kupi więcej trwają zawody

I tak co tydzień, tak co niedzielę

Ojciec przy kasie walczy z portfelem
Nowa rozrywka, dzień pełen wrażeń
Bo hipermarket to świat ich marzeń


Jedno piwo chyba można 

Balon tego nie wykaże
Drugie piwo, czemu nie
Policjanci nie lekarze

Skrzynia biegów, kierownica
Jedno mu się z drugim myli
Palant jedzie samochodem
Uciekają wszyscy żywi

Stop hamulec, dodać gazu
To się zwykle tak zaczyna
Koniec jazdy na cmenntarzu
Łatwiej jechać, niż się wstrzymać

W samochodzie z wódką
Jest jak z prostytutką
Zaczynasz radośnie
A po wszystkim gówno

ref. Gdy alkoholu pełne nieba
Pękają mózgi oraz drzewa
Gdy alkoholu pełne nieba
Pękają mózgi oraz drzewa

Tak śpiewał Wołek Jan
O polskiej myśląc duszy
Ogólny nietrzeźwości stan
Na drodze wszystkich suszy

Lecz tu poety nie potrzeba
Gdy na jezdni problem taki
Gdy alkoholu pełne nieba
Pękają mózgi i zderzaki

ref. Gdy alkoholu pełne nieba
Pękają mózgi oraz drzewa
Gdy alkoholu pełne nieba
Pękają mózgi oraz drzewa